Wyraz działający na nerwy?
Czy zastanawialiście się kiedyś, który wyraz w jakiś specjalny sposób działa Wam na nerwy? Mnie wiele. Idealnym przykładem jest "czemu". Ale takim najgorszym... mimo całkiem ładnego brzmienia, jest domino.
Kto chodził do tego gimnazjum, co ja, pewnie wie, z czym tam się ów wyraz kojarzył. Jednak mam tu na myśli prawdziwe domino.
Domino to idiotyczna gra dla dzieci, polegająca na układaniu klocków o identycznych motywach obok siebie. Uczy segregacji, monotematyki , i że podobieństwa się przyciągają. Jakże biedne dzieci się zawiodą za kilka lat podczas lekcji chemii, gdy dowiedzą się, że jest kompletnie inaczej - przecież przyciągają się jony o przeciwnych ładunkach!
Inny przykład domina. Lekcja fizyki. Minutę przed dzwonkiem decydujesz, że pójdziesz "na hardkorowca". Trochę adrenaliny nie zaszkodzi. Wchodzisz do sali. Pani profesor sprawdza listę obecności i już chce dyktować zadanie i wywołać kogoś do odpowiedzi, gdy nagle jedna osoba powie:
- Proooszę paaani! Ja chciałabym zgłosić nieprzygotowanie.
Za chwilę druga osoba powie to samo. Trzecia. Czwarta, piąta i dziesiąta. Pół klasy. Jeszcze pięć osób. Poddajesz się i idziesz w rytm psychologii tłumu. Lekcja z pewnością nie jest hardkorowa, a do końca semestru musisz na każdą lekcję być idealnie przygotowany...
I najgorszy rodzaj domina... domino miłosne. Padasz ofiarą zakochania się w pewnej osobie. Starasz się robić wszystko, by zrealizować swoje marzenia, a tymczasem... zakochuje się w Tobie inna osoba. Pół biedy, gdy jakaś tam osoba... Gorzej, jeśli w pewien sposób Ci na niej zależy. Co ciekawe, osoba, którą kochasz, wzdycha do kogoś jeszcze innego. Jesteś w sytuacji masakrycznej.
Podejrzewam to u siebie.
Nie wiem, po co to piszę. Swoją drogą, może uda mi się wyjść z kropki emocjonalnej. Dziś uczyniłem ku temu pierwszy krok.
Zrobiłem to z uśmiechem na ustach, lecz trochę mi było żal.
Jak to zwykle mnie...
Byłem z siebie dumny, choć nienawidziłem się za to.
Jak to zwykle ja...
Teraz tylko drugi krok... trudniejszy. A taki odległy od tych spraw. Ale jak coś postanowię, to to robię. I tak będzie...
Kto chodził do tego gimnazjum, co ja, pewnie wie, z czym tam się ów wyraz kojarzył. Jednak mam tu na myśli prawdziwe domino.
Domino to idiotyczna gra dla dzieci, polegająca na układaniu klocków o identycznych motywach obok siebie. Uczy segregacji, monotematyki , i że podobieństwa się przyciągają. Jakże biedne dzieci się zawiodą za kilka lat podczas lekcji chemii, gdy dowiedzą się, że jest kompletnie inaczej - przecież przyciągają się jony o przeciwnych ładunkach!
Inny przykład domina. Lekcja fizyki. Minutę przed dzwonkiem decydujesz, że pójdziesz "na hardkorowca". Trochę adrenaliny nie zaszkodzi. Wchodzisz do sali. Pani profesor sprawdza listę obecności i już chce dyktować zadanie i wywołać kogoś do odpowiedzi, gdy nagle jedna osoba powie:
- Proooszę paaani! Ja chciałabym zgłosić nieprzygotowanie.
Za chwilę druga osoba powie to samo. Trzecia. Czwarta, piąta i dziesiąta. Pół klasy. Jeszcze pięć osób. Poddajesz się i idziesz w rytm psychologii tłumu. Lekcja z pewnością nie jest hardkorowa, a do końca semestru musisz na każdą lekcję być idealnie przygotowany...
I najgorszy rodzaj domina... domino miłosne. Padasz ofiarą zakochania się w pewnej osobie. Starasz się robić wszystko, by zrealizować swoje marzenia, a tymczasem... zakochuje się w Tobie inna osoba. Pół biedy, gdy jakaś tam osoba... Gorzej, jeśli w pewien sposób Ci na niej zależy. Co ciekawe, osoba, którą kochasz, wzdycha do kogoś jeszcze innego. Jesteś w sytuacji masakrycznej.
Podejrzewam to u siebie.
Nie wiem, po co to piszę. Swoją drogą, może uda mi się wyjść z kropki emocjonalnej. Dziś uczyniłem ku temu pierwszy krok.
Zrobiłem to z uśmiechem na ustach, lecz trochę mi było żal.
Jak to zwykle mnie...
Byłem z siebie dumny, choć nienawidziłem się za to.
Jak to zwykle ja...
Teraz tylko drugi krok... trudniejszy. A taki odległy od tych spraw. Ale jak coś postanowię, to to robię. I tak będzie...


4 Komentarze:
Wierzę, że się uda.
Co do słów... "OBOJĘTNIE"!
Na dźwięk tego słowa
dostaję drgawek i mam wymioty.
Bądź dzielny!
to mi się przypomina takie coś:
Podchodzi facet (ankieter) do przechodnia na ulicy:
- Przeprowadzam ankietę. Co pana zdaniem jest gorsze? Niewiedza czy obojętność?
- Nie wiem. Nie obchodzi mnie to.
Też nie znoszę słowa "obojętnie" - stąd sztandarowy kawałek Panaceum zwie się "Obojętność".
Może warto czasem spojrzeć na osobę która Cie kocha, może będziesz z nią szczęśliwy.
Prześlij komentarz
<< Home