Pisemny spektakl słowno-muzyczny przy udziale Comy i... nie tylko
Jak bardzo można się pocieszyć, gdy usłyszy się tak pozytywne słowa od dziadka. Poznać wyniki egzaminu gimnazjalnego, może nie najlepsze, ale lepsze od niektórych lepszych. Napisać podobający się autorowi tekst. Poza tym od pół roku być najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. No, ale, u mnie zawsze jest jakieś "ale". Bo to jestem ja. Nie ktoś inny, tylko właśnie ja.
ja (wikipedia):
* W psychologii to świadomość własnej osobowości, myślenia, poznawania.
* w czynnikowej teorii osobowości Raymonda Cattella to jeden z sentymentów, odzwierciedlony w mniejszym lub większym stopniu przez postawy.
* W psychoanalizie - w wąskim rozumieniu - ego, w szerokim rozumieniu - cały aparat psychiczny człowieka:
* ja idealne - superego
* ja realne - ego
* id
* W teorii sztucznej inteligencji oznacza główny tryb procesu.
* Los Pornos
Czy jest to definicja mnie? Nie.
Idziemy dalej:
ja (Encyklopedia PWN) - świadomy siebie, jednostkowy podmiot poznania, działania i przeżyć, stanowiący podstawę tożsamości; wyróżnia się m.in. ja transcendentalne (I. Kant), ja absolutne (G.W.F. Hegel), ja powierzchniowe i ja głębokie (H. Bergson), ja czyste (E. Husserl).
Czy jest to definicja mnie? Też nie.
ja (Słownik Wyrazów Obcych): notki brak.
Więc ja to ja. Czymś innym jest ja z encyklopedii i czymś (kimś) innym jestem ja.
"To ja
w tysiącu atomowych gwiazd
do końca zachowałem twarz.
Nad głową rozpoznacie znak
globalnej niepogody"
(Coma - Czas globalnej niepogody)
To teraz pytanie nr 1:
W czym ja obecny jestem lepszy ode mnie takiego:
- kończącego gimnazjum na trójkach,
- wybierającego się do profilowanego,
- słuchającego tylko SOAD z obecnych, a poza tym tylko tego, co ma śmieszne teksty,
- mającego włosy takie, jak przed podcięciem - rozdwajające się końcówki, przetłuszczające się, brzydkie, ohydne,
- niezbyt wiedzącego, do czego służy gitara,
- spędzającego całe dnie przed komputerem lub przed blokiem.
Albo od takiego:
- kończącego gimnazjum na dwójach/jedynkach,
- wybierającego się do zawodówki/zostającego w gimnazjum,
- słuchającego tego, czego "kumple",
- mającego krótkie włosy na żelu/niemającego włosów,
- napieprzającego każdego "szatanistę" idącego przez miasto z gitarą,
- spędzającego całe dnie na "jaraniu", "waleniu pokusy", oraz tcw.
Ano w tym, że kończę gimnazjum na piątkach, wybieram się do liceum ogólnokształcącego w celu przygotowania do studiów, słucham prawie każdego gatunku muzyki poza disco z pola itp, mam włosy długie, ale zadbane, próbuję grać na gitarze i tworzę na niej muzykę, spędzam całe dnie na nauce/grze na gitarze, jeździe na rowerze, udzielaniu się w internecie, poświęcam czas swojej miłości oraz przyjaciołom.
Czy aby napewno jestem lepszy? Przecież "każdy inny, wszyscy równi". Gdybym teraz nagle ściął włosy, niedorobione wiersze zamienił w jeszcze bardziej niedorobione teksty hiphopowe, zaczął pić i przestał się myć, rzucił ukochaną i miał w dupie przyjaciół, byłbym zajebisty dla szarej większości społeczności, wśród których obracam się z przymusu, nie z własnej woli.
"Czasami wolę być zupełnie sam,
niezdarnie tańczyć na granicy zła,
i nawet stoczyć się na samo dno,
czasami wolę to, niż czułość Waszych obcych rąk.
Posiadam wiarę w niemożliwą moc,
potrafię, jeśli chcę, rozświetlić mrok,
mogę poruszyć Was na kilka chwil.
Tylko zrozumcie, kiedy zechcę znowu sobą być"
(Coma - Leszek Żukowski)
Nie wytrzymałbym presji, powróciłbym do długich włosów i muzyki. Kupił nową gitarę, choć mój Stratocaster jest niezastąpiony. Ale ukochana by nie wróciła, przyjaciele by mnie olali, czemu bym się nie zdziwił, do I LO by mnie nie przyjęli, a nałogi trudno byłoby rzucić.
Cytat ze mnie:
"Gdy byłem młodszy, Kurt powiedział: bądź jaki bądź. Posłuchałem, więc jestem jaki jestem."
Kurt nie stanowi dla mnie teraz żadnego autorytetu - poza znakomitą umiejętnością darcia mordy z takim uczuciem równocześnie z nienaganną grą na gitarze.
Ale co jest przyczyną tego, że pomimo bycia SOBĄ, dalej nie jestem szczęśliwy z życia. Czasami na szczęście o tym zapominam, a czasami po prostu robię dobrą minę do złej gry, ale co poradzę?
"W kolejnej odsłonie
Skurwiłem się znojnie
Lecz dzięki Tobie
Nie wszystko skończone
Ja widzę ostrość na nieskończoności
To nieskończoność nabiera ostrości.
Znam drogi wiodące do dna,
Mosty rzucone na wiatr,
Światło walczące o blask,
Kształty bez formy i żal.
Ten pomiędzy wszystkim to ja,
Powinienem wybrać, lecz jak?
Każdy dzień daje znak,
Że zatrzymał się...
Czas drąży myśli,
To wściekłość i wrzask,
Ona wzbiera we snach
Ona chwyta mnie w locie i
Powstrzymuje czyny
my zaplątani w niebo snów,
nie wypełniliśmy się
dniem."
(Coma - Ostrość na nieskończoność)
ja (wikipedia):
* W psychologii to świadomość własnej osobowości, myślenia, poznawania.
* w czynnikowej teorii osobowości Raymonda Cattella to jeden z sentymentów, odzwierciedlony w mniejszym lub większym stopniu przez postawy.
* W psychoanalizie - w wąskim rozumieniu - ego, w szerokim rozumieniu - cały aparat psychiczny człowieka:
* ja idealne - superego
* ja realne - ego
* id
* W teorii sztucznej inteligencji oznacza główny tryb procesu.
* Los Pornos
Czy jest to definicja mnie? Nie.
Idziemy dalej:
ja (Encyklopedia PWN) - świadomy siebie, jednostkowy podmiot poznania, działania i przeżyć, stanowiący podstawę tożsamości; wyróżnia się m.in. ja transcendentalne (I. Kant), ja absolutne (G.W.F. Hegel), ja powierzchniowe i ja głębokie (H. Bergson), ja czyste (E. Husserl).
Czy jest to definicja mnie? Też nie.
ja (Słownik Wyrazów Obcych): notki brak.
Więc ja to ja. Czymś innym jest ja z encyklopedii i czymś (kimś) innym jestem ja.
"To ja
w tysiącu atomowych gwiazd
do końca zachowałem twarz.
Nad głową rozpoznacie znak
globalnej niepogody"
(Coma - Czas globalnej niepogody)
To teraz pytanie nr 1:
W czym ja obecny jestem lepszy ode mnie takiego:
- kończącego gimnazjum na trójkach,
- wybierającego się do profilowanego,
- słuchającego tylko SOAD z obecnych, a poza tym tylko tego, co ma śmieszne teksty,
- mającego włosy takie, jak przed podcięciem - rozdwajające się końcówki, przetłuszczające się, brzydkie, ohydne,
- niezbyt wiedzącego, do czego służy gitara,
- spędzającego całe dnie przed komputerem lub przed blokiem.
Albo od takiego:
- kończącego gimnazjum na dwójach/jedynkach,
- wybierającego się do zawodówki/zostającego w gimnazjum,
- słuchającego tego, czego "kumple",
- mającego krótkie włosy na żelu/niemającego włosów,
- napieprzającego każdego "szatanistę" idącego przez miasto z gitarą,
- spędzającego całe dnie na "jaraniu", "waleniu pokusy", oraz tcw.
Ano w tym, że kończę gimnazjum na piątkach, wybieram się do liceum ogólnokształcącego w celu przygotowania do studiów, słucham prawie każdego gatunku muzyki poza disco z pola itp, mam włosy długie, ale zadbane, próbuję grać na gitarze i tworzę na niej muzykę, spędzam całe dnie na nauce/grze na gitarze, jeździe na rowerze, udzielaniu się w internecie, poświęcam czas swojej miłości oraz przyjaciołom.
Czy aby napewno jestem lepszy? Przecież "każdy inny, wszyscy równi". Gdybym teraz nagle ściął włosy, niedorobione wiersze zamienił w jeszcze bardziej niedorobione teksty hiphopowe, zaczął pić i przestał się myć, rzucił ukochaną i miał w dupie przyjaciół, byłbym zajebisty dla szarej większości społeczności, wśród których obracam się z przymusu, nie z własnej woli.
"Czasami wolę być zupełnie sam,
niezdarnie tańczyć na granicy zła,
i nawet stoczyć się na samo dno,
czasami wolę to, niż czułość Waszych obcych rąk.
Posiadam wiarę w niemożliwą moc,
potrafię, jeśli chcę, rozświetlić mrok,
mogę poruszyć Was na kilka chwil.
Tylko zrozumcie, kiedy zechcę znowu sobą być"
(Coma - Leszek Żukowski)
Nie wytrzymałbym presji, powróciłbym do długich włosów i muzyki. Kupił nową gitarę, choć mój Stratocaster jest niezastąpiony. Ale ukochana by nie wróciła, przyjaciele by mnie olali, czemu bym się nie zdziwił, do I LO by mnie nie przyjęli, a nałogi trudno byłoby rzucić.
Cytat ze mnie:
"Gdy byłem młodszy, Kurt powiedział: bądź jaki bądź. Posłuchałem, więc jestem jaki jestem."
Kurt nie stanowi dla mnie teraz żadnego autorytetu - poza znakomitą umiejętnością darcia mordy z takim uczuciem równocześnie z nienaganną grą na gitarze.
Ale co jest przyczyną tego, że pomimo bycia SOBĄ, dalej nie jestem szczęśliwy z życia. Czasami na szczęście o tym zapominam, a czasami po prostu robię dobrą minę do złej gry, ale co poradzę?
"W kolejnej odsłonie
Skurwiłem się znojnie
Lecz dzięki Tobie
Nie wszystko skończone
Ja widzę ostrość na nieskończoności
To nieskończoność nabiera ostrości.
Znam drogi wiodące do dna,
Mosty rzucone na wiatr,
Światło walczące o blask,
Kształty bez formy i żal.
Ten pomiędzy wszystkim to ja,
Powinienem wybrać, lecz jak?
Każdy dzień daje znak,
Że zatrzymał się...
Czas drąży myśli,
To wściekłość i wrzask,
Ona wzbiera we snach
Ona chwyta mnie w locie i
Powstrzymuje czyny
my zaplątani w niebo snów,
nie wypełniliśmy się
dniem."
(Coma - Ostrość na nieskończoność)


7 Komentarze:
Po I KrzAKu to miałeś bardzo dobry wynik z egzaminu gimnazjalnego, po II trzeba być zawsze sobą, ja Cię lubię takim jakim jesteś,chociaż te inne propozycje... Nie wiem jak by było,ale najważniejszy jest charakter,a nie kto jak się uczy.Po III moim zdaniem picie alkoholu,palenie papierosów to strata czasu,pieniędzy a co najwazniejszem zdrowia (no oprócz tych co muszą pić bo mają chore nerki :P),po IV według mnie jeszcze nie każdy ma ukształtowane swoje 'ja' bo ono ulega zmianie w przeciągu lat i stabilizuje się w trochę starszym wieku,a po V to ja jestem głupia i nie wiem czy dobrze napisałam,czy dobrze zrozumiałam treść twej notki :) Pozdrawiam
Pierwsze primo: Ludzie mający krótkie, postawione na żel włosy nie muszą być koniecznie źli.
Drugie primo: bycie tym szarym nie jest takie złe. Sama jestem Szara - zarówno pseudonimem, jak i zachowaniem. Nie jestem nikim wyrózniającym się.
Trzecie primo: Hip-hop w niektórych przypadkach nie jest wcale niedorobiony. Podziwiam niektóre utwory, mimo, ze ich nie słucham. ale stworzyć dobry bit i dobry tekst wcale ie jest łatwiej niż napisac dobry kawałek.
Poza tym - co do reszty zgadzam się z Tobą.
Ad spalona:
dziękuję, Marcelinko
Ad sz.
uogólniłem trochę niektóre sprawy, a Ty mnie złapałaś za słówka... no cóż.
Dla mnie kiedyś Kurt był autorytetem,przestał nim być,kiedy zaczęłam bliżej go poznawać.Co się tyczy Ciebie i twojego "ja"-masz swoją drugą połówkę,przyjaciól,wokól siebie ludzi,którzy się szanują,bądź doceniają,więc to chyba znaczy ze nie powinienes nic zmieniac i dalej być sobą.Mimo tego nadal czegoś ci brakuje?Każdy z was poszukuje czegos wyjątkowego,nie wiedząc dokładnie czym to coś jest.Życzę ci zebys kiedyś to odnalazł.
To są trudne pytania
ale świadczące o Twojej wrażliwości i głębi!
I to jest wspaniałe.
Ty zadajesz pytanie: dlaczego ja to ja?
A ja w podstawówce zadałam pytanie mojej mamie
(mało nie padła z wrażenia i kazała mi zmierzyć temperaturę):
dlaczego ja to ja a nie mucha, czy koń?
Ależ to jest ekscytujące!
Ty sam najlepiej wiesz,
które „ja” jest właściwe.
Nie sztuką jest zmieszać się z tłumem
i żyć jak marionetka pociągana za sznurki…
Pracuj nad sobą cierpliwie
i wybieraj zawsze to co Ciebie
i ludzi z Tobą żyjących ubogaci i uwzniośli!
Ja się zawsze czepiam słówek :) Po jakimś czascie znajomosci powinieneś już o tym wiedziec.
We mnie jest kilka osobowości. Kilka takich "mnie". Nigdy nie wiem które "ja" jest najwłaściwsze, albo które "ja" lubię najbardziej. Są i już. Chwilami są dobijające, ale raczej dobrze się z nimi czuję. Chyba nie potrafiłabym być "jednolita".
Pozdrawiam :)
Prześlij komentarz
<< Home