Your time will come!
Wyobraźcie sobie, Moi Mili Państwo, taki dzień:
- wstajecie z tragicznym katarem,
- wyrywacie się z jednego z najbardziej beznadziejnych snów, jakie mogą istnieć,
- okazuje się, że macie gorączkę,
- uświadamiacie sobie, że może Was nie być na rekolekcjach i Gorzkich Żalach (ech...), przez co możecie mieć lekko przerąbane,
- NIE GRACIE na mszy z jednym ze swoich dwóch aktywnych zespołów,
- zostajecie wywaleni z tego drugiego aktywnego zespołu (po jednym dniu), traktowani przy tym jak dziecko mające powinność chodzenia w kaftanie bezpieczeństwa,
- nic Wam się nie udaje,
- bezsensownie i nieświadomie urażacie kogoś,
- w domu siedzą Wasi dziadkowie, a nie wiecie nawet, jak się z nimi dogadać,
- JAKBY TEGO BYŁO MAŁO, jesteście perfidni dla ukochanej osoby,
- zielska, które pijecie przed snem, są ohydniejsze, niż poprzedniego dnia;
Znaczy się, mój wczorajszy dzionek.
Jedyne pozytywne wibracje (LOL) to to, że po raz tysięczny uświadomiłem sobie, że moja Szefowa to super osoba (pozdrawiam!), i że Staszewski jest geniuszem.
Dzisiaj rano mnie trochę Hunter zainspirował i mnie natchniło.
Po co w ogóle taka notka? Bo taką może skomentujecie (tak, żeby połowa komentarzy nie była moja). A nie... jakieś smęty, które wymyślam czy analiza moich głupich przemyśleń filozoficznych.
Moi Mili Państwo, nie chodzi mi tu o jakieś "..$$..=*DaJ KoMMeNt@=*xD", ale po prostu o Wasz znak życia. O szacunek dla mnie i dla tego, co robię, co piszę. Tym bardziej, że nie dodaję notek codziennie, a raz na dłuższy czas. Także 100 razy bardziej wdzięczny jestem (imiennie) np. Thunderstorm, Mrs Dark i Polifonii oraz innym Romanom z Węgorzewa (kogo nie wymieniłem, to przepraszam), aniżeli tym, którzy wejdą i zaraz wyjdą. Niestety, nie jest to taki "wypasiony git serwis", jak mylog.pl czy onet.pl, więc nie mam tu żadnego licznika odwiedzin. A chcę wiedzieć, czy ktoś to czyta, czy po prostu zamknąć tę cholerną czarno-zielono-białą wirtualną melinę.
- wstajecie z tragicznym katarem,
- wyrywacie się z jednego z najbardziej beznadziejnych snów, jakie mogą istnieć,
- okazuje się, że macie gorączkę,
- uświadamiacie sobie, że może Was nie być na rekolekcjach i Gorzkich Żalach (ech...), przez co możecie mieć lekko przerąbane,
- NIE GRACIE na mszy z jednym ze swoich dwóch aktywnych zespołów,
- zostajecie wywaleni z tego drugiego aktywnego zespołu (po jednym dniu), traktowani przy tym jak dziecko mające powinność chodzenia w kaftanie bezpieczeństwa,
- nic Wam się nie udaje,
- bezsensownie i nieświadomie urażacie kogoś,
- w domu siedzą Wasi dziadkowie, a nie wiecie nawet, jak się z nimi dogadać,
- JAKBY TEGO BYŁO MAŁO, jesteście perfidni dla ukochanej osoby,
- zielska, które pijecie przed snem, są ohydniejsze, niż poprzedniego dnia;
Znaczy się, mój wczorajszy dzionek.
Jedyne pozytywne wibracje (LOL) to to, że po raz tysięczny uświadomiłem sobie, że moja Szefowa to super osoba (pozdrawiam!), i że Staszewski jest geniuszem.
Dzisiaj rano mnie trochę Hunter zainspirował i mnie natchniło.
Po co w ogóle taka notka? Bo taką może skomentujecie (tak, żeby połowa komentarzy nie była moja). A nie... jakieś smęty, które wymyślam czy analiza moich głupich przemyśleń filozoficznych.
Moi Mili Państwo, nie chodzi mi tu o jakieś "..$$..=*DaJ KoMMeNt@=*xD", ale po prostu o Wasz znak życia. O szacunek dla mnie i dla tego, co robię, co piszę. Tym bardziej, że nie dodaję notek codziennie, a raz na dłuższy czas. Także 100 razy bardziej wdzięczny jestem (imiennie) np. Thunderstorm, Mrs Dark i Polifonii oraz innym Romanom z Węgorzewa (kogo nie wymieniłem, to przepraszam), aniżeli tym, którzy wejdą i zaraz wyjdą. Niestety, nie jest to taki "wypasiony git serwis", jak mylog.pl czy onet.pl, więc nie mam tu żadnego licznika odwiedzin. A chcę wiedzieć, czy ktoś to czyta, czy po prostu zamknąć tę cholerną czarno-zielono-białą wirtualną melinę.


13 Komentarze:
Hehe, często mi się zdaża mieć podobne dni. Taki lajf :P
Życzę więcej pozytywnych wibracji. A co do licznika, to można sobie własnoręcznie albo napisać, albo skorzystać z wielu gotowych skryptów (w tym darmowe statystyki odwiedzin, jak np. stat4u).
Wpadłem, zostawiam po sobie ślad, czekam na dalsze notki.
Ehh... Beznadzieja powszedniości dnia mnie czasami także rozwala.
Na przykład - rozstaję sie z kimś, na kim mi zależało, jestem rozpieprzona po ścianach, a starszyzna ciągnie mnie do dziakdów i jak zwykle pada pytanie: "Jak tam twoje sprawy sercoe?", jakbym była starą panną...
Ale ostatnio jakoś tak mi się układa.
Mozę to tylko ciąg złych zdarzeń? Jakaś czarna dziuara , pętla czasoprzestrzennosci niecodziennej? Tak bywa, a czas ma prędkość constans.
Ooo... miło mi powitać.
No wiem, że niby można, ale nie trawię tych głupich bannerów reklamowych.
No a niestety, nie każdy jest informatykiem. Ja humanistą (tak na marginesie, żeby nie było, że tacy odmienni jesteśmy - podobnie jak Ty, mam długie hairy:))
Jestem zaszczycony!
Naprawdę.
Ja jestem Twoim wiernym czytelnikiem i ogromnie sobie cenię to, że zauważyłeś.
I... nie jestem pedałem...
Złe dni muszą być i dać nam wciry bo wtedy doceniamy te dobre.
To taka moja mała filozofia życia.
Głowa do góry.
Zawsze mogło być gorzej. Tyle mogę powiedzieć. Wracaj szybko do zdrowia, bo się zanudzę sam, bez Ciebie! AAAAAAAAA!! I'm going crazy...
Wiem, że to co napisze może cię z lekka zdenerwować, ale... no spróbuję! Nie przejmuj się tym co było tylko rób co możesz. Stało się coś?? Spróbuj to naprawić a nie użalać się nad sobą! Wracaj do zdrowia KrzAczKu (mam nadzieję, że się naprawdę nie obrazisz) Więc życzę zdrówka, bo nomanie to nie wiem jak...
Sprostowanie! Ja nie chcę się z Tobą pokłócić i urazić cię.. Przykro mi, że jesteś chory naprawdę. Po prostu troszku mi się nie układa i napisałam głupoty. wielkie sorry
Ale za co sorry? Nie zostałem urażony. No chyba, że taki miałaś zamiar.
No no no...
Uzależniłam się.
No no no...
Więcej tego nie rób, bo też dojdzie do mordu!
* `` * `` *
Tralla li tralla la!
Kawunia, kawusia kochana, no no no...
Albo, jak wolisz
Krowa łakomczucha, burczy krowie w brzuchu...
* `` * `` *
KrzAK, jak chcesz, to mogę Ci pomóc z tym licznikiem. Obrazek będzie dużo mniejszy od tych, co masz pod linkami.
A co do tego, że jesteś humanistą, to mogłem się spodziewać po tym, co napisałeś (już poprawiłem).
No, sorry, takie moje zboczenie :)
Miło, że byś chciał pomóc, ale wiesz... bez licznika z głodu nie umrę. Poza tym wolę, jak moi kochani niewdzięcznicy komentują:)
Kurka wodna, wkrótce ten blog to będzie jakieś "D@y KoMMęTa=*xD".
Trudno. Pozdrawiam.
hej. współczuję paskudnego dnia...i, jak to powiedziałeś: "daję znak życia". pozdrawiam ciepło i wiosennie :))
KszAczKu bijesz rekordy komentów... Hmm... A nie czas już na nową notę?? A mówiłam ci, że wszytsko przez... Pzdr
Prześlij komentarz
<< Home