DJ Nowak & EmSi Piekar - Country Party Piotrków 2006
Czy to nie wygląda śmiesznie? Legenda polskiego rocka i heavy-metalu i gitary akustyczne... no dobra, elektroakustyczne. Zanim powitam po raz trzeci na scenie jeden z moich ulubionych zespołów, muszę powitać jeszcze Pana Prowadzącego.
Ale wreszcie się pojawiają! Janusz Niekrasz, Marek Kapłon, Stefan Machel, Marek Piekarczyk iiiiiiiiiiiiii... ANDRZEJ NOWAK!!!!!!!!!!
Chwytają za gitary (tudzież perkusje czy mikrofony) i zaczynają grać. Od razu wielu orientuje się, że czegoś takiego jeszcze nie słyszało. Zaczynają "Zwierzeniami kontestatora". A za chwilę już słychać uakustyczniony riff "Maratończyka". Staję się naprawdę wściekły na Miejski Ośrodek Kultury, który nie zrobił dobrej podłogi do skakania. A jeszcze tekst Marka... "Co wy tak siedzicie jak te ćwoki? No, ale fakt - powiedzieli mi przy umowie, że nie wolno skakać". Następnie wycinają "Proceder". Piosenka ta ma swój specyficzny charakter: przez całą zwrotkę i solówkę trwa przygotowanie do „wybuchu”, czyli refrenu – Marek ma się wydrzeć. A tu, zamiast się wydrzeć, śpiewa wesoło i melodyjnie! Następnie słyszymy „Chodzą ludzie”, gdzie śpiewane jest tradycyjnie „nie ma winnych, wszyscy święci lub walnięci”. Ewentualnie „lub zamknięci” – czyżby Marek miał jakieś aluzje co do miasta, w którym właśnie koncertuje? Później „Wpadka” i „Spóźnione pytania”, a następnie „51” i „Bez podtekstów”. Po dawce, tak powiem, „spokojniejszych” utworów, nadchodzi czas na „Heavy metal world” i „List XX”. I tu niespodzianka. Ten ostatni utwór zostaje zagrany bez Andrzeja Nowaka, który znika gdzieś za sceną. Pod koniec wychodzi, zaczyna zmierzać w kierunku mikrofonu i wbrew wszystkim myślącym, że zaśpiewa, gra na... harmonijce ustnej! Później dostajemy jeszcze dwa kolejne wielkie hity - „Alien” i „Kocica”. Dalej „Matnia”, „Pierwszy karabin” i kolejna niespodzianka – „Hare Kryszna”. Koncert powoli zbliża się ku końcowi, ale jest jeszcze „Manekin disco”, „Jestem głodny” i „To nie jest proste”.
Poza samą muzyką oraz „karpiami” strzelanymi przez Andrzeja Nowaka (jego córka musi być z niego dumna! – kto był w Sulejowie, wie, o co chodzi) ciekawe są teksty Marka Piekarczyka. O miano najlepszego konkurować powinny następujące:
1. „Ja w sumie popieram homoseksualistów. Szczególnie męskich, bo im więcej ich dobierze się w pary, tym więcej kobiet jest dla mnie”
2. „Różnie to jest z tymi głosami. Bo często to jest tak, że wychodzi takich czterech (tu pan Marek udaje mięśniaka z siłowni) i śpiewa: (pan Marek jęczy ...) Oh babe, I love you so much!!!”
3. (do przeszkadzającego pana z publiczności) „Też kiedyś byłem stary...”
Ogólnie, nie rozpisując się, koncert bardzo udany!
Ale wreszcie się pojawiają! Janusz Niekrasz, Marek Kapłon, Stefan Machel, Marek Piekarczyk iiiiiiiiiiiiii... ANDRZEJ NOWAK!!!!!!!!!!
Chwytają za gitary (tudzież perkusje czy mikrofony) i zaczynają grać. Od razu wielu orientuje się, że czegoś takiego jeszcze nie słyszało. Zaczynają "Zwierzeniami kontestatora". A za chwilę już słychać uakustyczniony riff "Maratończyka". Staję się naprawdę wściekły na Miejski Ośrodek Kultury, który nie zrobił dobrej podłogi do skakania. A jeszcze tekst Marka... "Co wy tak siedzicie jak te ćwoki? No, ale fakt - powiedzieli mi przy umowie, że nie wolno skakać". Następnie wycinają "Proceder". Piosenka ta ma swój specyficzny charakter: przez całą zwrotkę i solówkę trwa przygotowanie do „wybuchu”, czyli refrenu – Marek ma się wydrzeć. A tu, zamiast się wydrzeć, śpiewa wesoło i melodyjnie! Następnie słyszymy „Chodzą ludzie”, gdzie śpiewane jest tradycyjnie „nie ma winnych, wszyscy święci lub walnięci”. Ewentualnie „lub zamknięci” – czyżby Marek miał jakieś aluzje co do miasta, w którym właśnie koncertuje? Później „Wpadka” i „Spóźnione pytania”, a następnie „51” i „Bez podtekstów”. Po dawce, tak powiem, „spokojniejszych” utworów, nadchodzi czas na „Heavy metal world” i „List XX”. I tu niespodzianka. Ten ostatni utwór zostaje zagrany bez Andrzeja Nowaka, który znika gdzieś za sceną. Pod koniec wychodzi, zaczyna zmierzać w kierunku mikrofonu i wbrew wszystkim myślącym, że zaśpiewa, gra na... harmonijce ustnej! Później dostajemy jeszcze dwa kolejne wielkie hity - „Alien” i „Kocica”. Dalej „Matnia”, „Pierwszy karabin” i kolejna niespodzianka – „Hare Kryszna”. Koncert powoli zbliża się ku końcowi, ale jest jeszcze „Manekin disco”, „Jestem głodny” i „To nie jest proste”.
Poza samą muzyką oraz „karpiami” strzelanymi przez Andrzeja Nowaka (jego córka musi być z niego dumna! – kto był w Sulejowie, wie, o co chodzi) ciekawe są teksty Marka Piekarczyka. O miano najlepszego konkurować powinny następujące:
1. „Ja w sumie popieram homoseksualistów. Szczególnie męskich, bo im więcej ich dobierze się w pary, tym więcej kobiet jest dla mnie”
2. „Różnie to jest z tymi głosami. Bo często to jest tak, że wychodzi takich czterech (tu pan Marek udaje mięśniaka z siłowni) i śpiewa: (pan Marek jęczy ...) Oh babe, I love you so much!!!”
3. (do przeszkadzającego pana z publiczności) „Też kiedyś byłem stary...”
Ogólnie, nie rozpisując się, koncert bardzo udany!


5 Komentarze:
O tak! Popieram!
Bardzo zabawny ten koncert był!
Obok mnie usiadło dwóch bernardynów
zatem słuchając ich kawałów
- prześmiany został cały koncert!
Dodam, że miny Andrzejka
doprowadzały do łez... ale Oszołom.
Najlepiej wypadł Stefan,
zarówno swą grą, jak i instrumentem,
zachwycił mnie bardzo.
Cholera, a mnie omijają wszelkie najlwpsze widiowska.
Muszę się pogodzić z życiem pustelnika.
Suuuper
Żeby nie było, że Cię nie zapraszałem :)
hehe.. ale Wojtek ma dobrą pamięć.. co po czym.. :> noi trzeba dodać gdy pan nowak wszedł na scenę ludzie dostali szału.. (oczywiście z harmonjiką..) :P
Tsa (Trzeba spiewać akustycznie)
Prześlij komentarz
<< Home