LINKI

Godne polecenia blogi:

Rehyka
Polifonia
Szarotka
Ptasiek
Jej Pisanko
Arczi
Petrikauer
vanion

Szczególnie ważne linki:

Panaceum
Forum klasy 1d
Moja galeria
Ja w Gronie
Forum Artura o kapelach z P-kowa

Muzyka:

Myslovitz
Dżem
TSA
Coma
Akurat
Dezerter
Kult/Kazik/KNŻ
Pidżama Porno
Wilki
happysad
Hunter

Ziomalskie zespoły:)

Normalsi
Kuriozum
Amnezja
półNOC

Ciekawe:

Chrobry
Baldursite
Musical R&J
Dobry serwis z mp3
Dla gitarzystów
Kurs HTML
Radio ma w Ryja LoSUX
Bash


AntyPokemon
AntyPokemon
Nakarm głodne dziecko - wejdź na stronę www.Pajacyk.pl

poniedziałek, listopada 14, 2005

Rockowisko 2005

Po kilku tygodniach czekania, już tam jestem. Niestety, za chwilę zostaję odprawiony z powrotem, ponieważ muszę odnieść aparat fotograficzny oraz moją ulubioną "Muszyniankę" do samochodu. Niepotrzebnie ją kupowałem. Woda leżąca w bagażniku jesienią, dzień po święcie niepodległości, po prawie dwunastu godzinach, będzie nie do wypicia. Własne napoje są zabronione. No chyba, że 0,33l, ale o tym to nie ma co mówić. Po kilku minutach wracam i wchodzę wreszcie na "Rockowisko 2005". Mimo wszystko zostaję przetrzepany. W końcu porządek to porządek. Dostaję program imprezy. Organizacja stoi na bardzo wysokim poziomie. W związku z tym, że przyjechali tu ludzie z całej Polski, każdy gość ma zniżkę na nocleg w bliskich hotelach. A jeśli chodzi o kwestię bezpieczeństwa, to już po prostu świetnie. Robisz bałagan - wylatujesz. Nie ma szans na żadną bójkę.
Wyciągam z kieszeni telefon. Sprawdzam czas i dowiaduję się, że jest krótko przed 16:00. Napotykam sklepik Dżemu i od razu pozbywam się kasy. Kupuję sobie taką fajną koszulkę i dwa długopisy, które są lepsze od tych za 40 groszy tylko z powodu napisu "Skazany na bluesa" (ech, ta moja dżemomania...). Daję sobie spokój z czapką, kapeluszem, zapalniczką, breloczkiem oraz całą kolekcją płyt (choć korci mnie dwupak "Detox" i "Dzień, w którym pękło niebo"). Wchodzimy na salę. Wolnych siedzeń jest pełno, więc nie jest problemem znalezienie miejsc dla trzech osób. Patrzę na scenę. Z pięć zestawów perkusyjnych, ze dwadzieścia różnych Marshalli, Fenderów i innych zabawek, o których jednej sztuce marzę.
Punktualnie o 16:00 na scenę wchodzą panowie prowadzący: Marek Sierocki i Sławomir Macias. Witają tłum zgromadzony pod sceną. Od razu orientuję się, że w sali jest fatalna akustyka. Jednak wyłapuję pojedyncze związki wyrazowe z wypowiedzi prowadzących i mniej więcej wiem, o co chodzi.
Piętnaście minut później na scenę wychodzi pierwszy zespół o oryginalnej nazwie: Obraski. Zaczynają grać żywy punk-rock. Tekstów w ogóle nie słyszę, ale muzycznie są dobrzy, co niekoniecznie jest typowe dla punk-rocka (nie, żebym nie lubił tego gatunku, ale nie zawsze jest on ambitny). Zauważam, że każdy supportujący zespół ma swoje dwadzieścia minut. Po tym czasie występuje kolejny zespół - Mold. Nie wiem, jak określić ten gatunek, ale przychodzi mi na myśl połączenie wczesnego Linkin' Park (Bogu dzięki, że tego wczesnego) z Guano Apes. Nawet wokalistka ma głos podobny do Sandry Nasic. I też jest w niej dużo życia. Ma ciekawy ruch sceniczny. Panowie towarzyszący jej ubarwiają show profesjonalnym moshingiem, szczególnie pan obsługujący sprzęt miksujący (właśnie to upodabnia ich do LP). Później robi się ostrzej. Trzecia kapela o wdzięcznej nazwie Freak Of Nature gra ciężki metal. Widzę, że ludzie pod sceną bardzo dobrze się bawią... No i oni lepiej słyszą... Ostatnim supportem jest Thorn. Zespół wykonuje ciekawy gotycki rock. Wokalistka ma głos świetny, a instrumentaliści niemałe umiejętności. Szczególną uwagę zwraca na mnie pan klawiszowiec-gitarzysta, który ze zwrotki (na pianinie) bardzo szybko i zręcznie przechodzi na refren (na gitarze). W dodatku leworęczny, jak Kurt Cobain.
O 18:35 zaczyna grać legenda polskiego punka - KSU. Już jako drugi utwór, grają "Pod prąd", co wywołuje świetne pogo pod sceną. Później grają większość swoich największych hitów, m.in. "Liban", "Na krawędzi snu", "Jabolowe ofiary"... Szczególną uwagę przywiązuję do pięknego utworu pt. "Bieszczady". Zostaje wykonany szybciej, niż na nagraniu studyjnym, a ostatni refren jest zaśpiewany na dwa głosy. Genialnie. Później m.in. porządna dawka nowych utworów, czyli "Dziwne drzewa" i "Kto Cię obroni Polsko?" i kilka innych utworów. Siczka często ślizga się na kolanach i kładzie na podłodze. W końcu szaleć to szaleć.
Godzinę później występuje inna legenda - Armia. Tomasz Budzyński jak zwykle, w ciekawym nakryciu głowy, bliżej przeze mnie niezidenyfikowanym. Przyznaję się szczerze - nigdy się nie zagłębiałem w twórczość tego zespołu. Rozpoznaję tylko "Niezwyciężonego". Pod koniec wybieramy się coś zjeść.
Krótko przed 21:00 pod sceną zaczynają zbierać się prawie wszyscy, także i ja tam się pojawiam. Podchodzę prawie pod barierkę, pod przednie głośniki i tu już mi nawet pani Akustyka nie przeszkadza. Tymczasem zespół zaczyna grać i słyszę charakterystyczny tekst w wykonaniu charakterystycznego głosu: "Jeszcze nie umarłem!". Wszystko jasne. To Grzegorz Markowski i Perfect. Słyszę ich nieśmiertelne hity, m.in. "Autobiografia", "Idź precz", "Biała mysz", "Kołysanka dla nieznajomej", "Nie płacz Ewka", "Ale w koło jest wesoło", "Chcemy być sobą" oraz na bis - "Niepokonani". Pan Markowski rzuca ostrymi tekstami, i choć nie podoba mi się to, co mówi o zespole Lady Pank, to w gruncie rzeczy jest ciekawie. No i także możemy się cieszyć, że pan Grzesiek "pi*****nie sobie za nasze zdrowie".
Po Perfekcie na scenę wchodzą ci, na których długo czekałem. Trzy litery. TSA. Choć grają w osłabionym składzie, bo bez Stefana Machela, który jest w szpitalu, to i tak radzą sobie znakomicie. Andrzej Nowak gra dwie partie gitar równocześnie. Zaczynają od słynnego "Maratończyka" (pan Piekarczyk tak się wczuwa, że sugeruje się tym, co mówi mu tytuł) . Dalej "Chodzą Ludzie" (pan Piekarczyk nadal sugeruje się tytułem i śpiewa "nie ma winnych, wszyscy święci i walnięci!"), "Proceder", "51" dedykowane dla zmarłych artystów, m.in. Ryśka Riedla (pan Marek wreszcie się zatrzymuje), "Bez podtekstów", "Plan życia", "Zwierzenia kontestatora", "Mass Media", "Alien", "Kocica" oraz na bis "Tratwa" i "Trzy zapałki". Przed wykonaniem ostatniego utworu panowie z Tajnego Stowarzyszenia Abstynentów zostają ukoronowani na królów rocka.
I wreszcie, finał. Poziom adrenaliny mi wzrasta, choć wydaje mi się, że nie tylko mnie. Panowie, którzy rozkładają Dżem, wnoszą na scenę pianino elektryczne z różnymi bajerami, organy Hammonda i z dziesięć gitar elektrycznych i basowych. Nagle przypomina mi się moja ukochana podróbka Fendera Squiera (firmy Stagg) i zaczynam czuć się mały... Na scenie pojawiają się: Janusz Borzucki, Beno Otręba, Adam Otręba, Jerzy Styczyński, Zbigniew Szczerbiński i Maciej Balcar. Za chwilę słychać wstawkę na pianinie i od razu, bez owijania w bawełnę, Maciek śpiewa "W drodze do nieba". Drugi utwór na tym koncercie to "Poznałem go po czarnym kapeluszu". Po dwóch pierwszych, spokojnych kawałkach nadchodzi chwila na wesołego bluesa - "Gorszy dzień". Za chwilę znów powracają do swoich początków i wykonują dwa utwory z "Cegły": "Kim jestem - jestem sobie" i "Powiał boczny wiatr". Następnie tajemniczy, choć niby dobrze znany riff. Szczerze mówiąc ten utwór poznałem dopiero po pierwszych słowach: "kiedy byłem mały...". Tak, to "Naiwne pytania". Ale jak wykonane? W ogóle inaczej, niż dekadę temu. Tak trochę po nowoczesnemu. Trochę w stylu Habakuka czy happysada. Ale wracając do koncertu: po "Naiwnych pytaniach" słychać brawa. Znowu wstawka na pianinie, tym razem to "Do kołyski". Następnie coś weselszego, choć w dalszym ciągu z "2004" - "Szeryfie, co tu się dzieje?". Utwory z ostatniej płyty nie są tak dobrze znane, jak z tych z Ryśkiem, ale już za chwilę wstęp do wielkiego przeboju: "Harley mój". Po nim kolejny nowy utwór - "Diabelski żart", podczas którego Maciek przedstawia członków zespołu. Koniec nie wydaje mi się jednak bliski. W końcu przed nami jeszcze trzy najpopularniejsze utwory Dżemu. Słyszę nieznajomą perkusję i tekst Maćka: "wiem, że jest późno, ale ostatni numer i idziecie do domu". Nie wiem, co się dzieje, ale tego utworu nie kojarzę. Ale za chwilę wszystko staje się jasne: to "Wehikuł czasu" ze wstępem na perkusji. Wykonany jest on świetnie, ale po nim muzycy schodzą ze sceny. Na szczęście po naszym głośnym wołaniu "Dżem! Dżem! Dżem!" wracają (a spróbowaliby nie:)) i z grubej rury - "Czerwony jak cegła". Już każdy wie, który utwór zostaje zagrany, jako ostatni - nieśmiertelne "Whisky". I niestety, koncert się kończy. Wszyscy wychodzą, a prowadzący żegnają widzów i zapraszają na następny ro(c)k. Jestem pewien, że jeśli tylko będę mógł, pojawię się tam. Sugestie dla organizatorów? Może brak podziału biletów, bo na środek każdy chciałby wejść wcześniej, niż na trzech ostatnich zespołach. A nie każdy też wystoi dwanaście godzin. Serdecznie polecam tę imprezę i oceniam w skali 1-10 na 11:).
Pozdrawiam:)

5 Komentarze:

Anonymous Anonimowy by...

Oj,Wojtuś,Wojtuś...Jak ja ci zazdroszczę...Najbardziej oczywiście mojego kochanego,niesamowitego i niepowtarzalnego TSA!!!Marek(reszta zespoły też) ma w sobie tyle pozytywnej energii,że aż trudno to opisać!:)Dałabym wszytsko,żeby znów usłyszeć na koncercie "51" albo "Aliena"...A przede wszytkim,żeby ich znowu zobaczyć.Mam nadzieję,że bedzie jeszcze wiele koncertów TSA,w których dane mi bedzie uczestniczyc:)Otrzymali tytuł "królów rocka"?Nawet nie macie pojęcia jak sie cieszę!Bezapelacyjnie im się to należało!!!:)Niech grają do końca świata i jeden dzień dłużej!Eh...chyba sie zakochałam:) Pozdrawiam

7:09 PM  
Anonymous Anonimowy by...

nono:) nie wiedziałąm, że mash bloga:) z tego co przeczytałam to świetny był koncert:) oj jak ja chciałabym być zwłashcza na KSU, TSA i Dżemie !! !! !! zauważyłam tylko jeden błąd - jeśli jush to happysadu, a nie 'happysada' - sorki, to takie przewrażliwienie..

PS. dodaje Cię do linków u mnie, mogę?!


pozdrawiam gorąco

9:29 PM  
Anonymous Anonimowy by...

dżem.. i wszystko jasne.. ;]

1:32 AM  
Anonymous Anonimowy by...

nie mogę dodać Twojego bloga do linqw;( ale jeshcze będę próbowała !! !! !! pozdro..

11:04 PM  
Anonymous Anonimowy by...

"...Pamiętam dobrze ideał swój marzeniami żyłem jak król..." pozazdorścić tylko dobrej zabawy.

11:11 PM  

Prześlij komentarz

<< Home

Moje notki:


html,picture by KrzAK
powered & hosted by www.blogger.com