"Szatanie! Opuść ciało tego chłopca!"
Nie wiem, czy tytuł coś Wam mówi, ale część już się pewnie domyśla, o czym chcę dzisiaj napisać. O nauczaniu tego "arcyważnego" przedmiotu, jak RELIGIA w szkołach. I, jeśli mnie znacie, to wiecie, że mam do tego negatywne nastawienie. Nauczyciele (głównie w gimnazjum) potrafią tak wciągnąć, że religia staje się przedmiotem służącym do uczenia się pod ławką (albo i na) innych przedmiotów. "Jak jest powiedziane, tak musi być, czarne to czarne, a białe to białe". Zero filozofii. A nawet, jeśli jakaś się trafi, jest traktowana z przymrużeniem oka. "Lucyfer się zbuntował i stał się szatanem - złem". Tiaa... Nie wiem, co macie do "Lampki" (Lucyfer - "Niosący Światło"). Zbuntował się przeciw Bogu. No i co z tego? Zapoczątkował zło? Niemożliwe. Zło moim zdaniem musiało powstać wcześniej. Zresztą, mówi się, że zło zapoczątkowali ludzie. No to, dlaczego Lucek "wprowadził" zło, skoro zapoczątkowali je ludzie? Swoje zdanie już wyraziłem, a "specjaliści" mają dwa zdania - wzajemnie się zaprzeczające. Poza tym, czy naprawdę "pacyfiści to sekta" (jak było napisane na tablicy informacyjnej koło jednego ze słynnych polskich kościołów)? Tu mógłbym wymieniać i wymieniać i wymieniać...
Denerwuje mnie także konieczność nauki pytań i chodzenia na spotkania w trzeciej klasie gimnazjum. Pytania uważam za źle sformułowane, a spotkania mi kolidują z angielskim i ciężka kasa idzie w plecy. "Jak ci się nie podoba, to nie idź do bierzmowania". No chwilkę, ja CHCĘ iść do bierzmowania, jak każdy katolik (a wbrew pozorom - jestem takowym), a że coś mi się nie podoba, to nie może?
Może ktoś mnie wyklnie od heretyka i spali na stosie, ale niestety - takie jest moje zdanie i się go nie wyrzeknę, choćby stał nade mną jakiś demon z Baldur's Gate II.
Pozdrawiam, łączę się w radości z powodu wyjścia nowej płyty Happysada i zmieniam trochę grafikę.
Denerwuje mnie także konieczność nauki pytań i chodzenia na spotkania w trzeciej klasie gimnazjum. Pytania uważam za źle sformułowane, a spotkania mi kolidują z angielskim i ciężka kasa idzie w plecy. "Jak ci się nie podoba, to nie idź do bierzmowania". No chwilkę, ja CHCĘ iść do bierzmowania, jak każdy katolik (a wbrew pozorom - jestem takowym), a że coś mi się nie podoba, to nie może?
Może ktoś mnie wyklnie od heretyka i spali na stosie, ale niestety - takie jest moje zdanie i się go nie wyrzeknę, choćby stał nade mną jakiś demon z Baldur's Gate II.
Pozdrawiam, łączę się w radości z powodu wyjścia nowej płyty Happysada i zmieniam trochę grafikę.


5 Komentarze:
to znaczy, że mnie też trza na stosie spalić. jakieś kartki, spotkania: to jest kościół czy kolejny urząd, gdzie przechodzisz z okienka do okienka?? to smieszne. ludzie, ktorzy zwykle do kosciola nie chodza, przez jakis tam okres do zaliczenia pochodza, pojda do bierzmowania i przestana chodzic, bo stwierdza, ze swwoje juz zrobili. to paranoja!!! istna paranoja!!! bierzmowanie to sakrament, a nie kolejny artykuł na półce w supermarkecie: idz do kosciola tyle razy, a bedziesz bierzmowany! to jest chore!
Hey.Poruszyłeś bardzo ciekawy temat. I zgadzam się z Tobą. Od kiedy dostałam idiotyczną książeczkę do bierzmowania i zostałam przymuszona do chodzenia do mojej parafii czuję że chodzę tylko po jakiś kolejny podpis, a nie na Mszę. to idiotyzm.
u mnie w pobliżu są dwie parafie. do jednej należe, ale nie mogę o niej dobrego slowa powiedzieć, przykro mi. za to ta druga, jest bardzo dobra, czuję że uczestnicze w Mszy Św.
Religia tak samo. Jest beznadziejna, ucza nas mowić modlitwy, wychwalać Boga, ale nie pozwalaja zadawać pytań, bo boją się że nie znają odpowiedzi. mialam tak w 2 gim.
dobra, koniec, bo koment dluzszy bedzie od Twojej notki. ale bardzo dobry temat poruszony. na dluższą dyskusję ;)
pzdr.
Zgadzam się.
Indeksy są chore. Bardzo chore. Będziesz miał wszystkie podpisy - będziesz miał bierzmowanie. Nie no to trudno,masz pecha. Co do spotkań - nie narzekam. Choć moja animatorka jest dziwna (w lekkim słowa tego znaczenmiu).Ale ten raz w miesiacu przeżyję.
Religia. Kiedyś u mnie też tak było. Odrabianie zadań, samolociki itd.itp. Nowy katecheta nowe obyczaje. Zmieniło się.Zmieniło i to na lepsze. Teraz dla mnie religia jest przyjemnościa.
I życzę każdemu takiego katechety ;p
W porównaniu z moja poprzednia katechetką BAtman, czyli ksiądz który w tym roku mnie uczy, jest świetny. chociaż religia jest przedmiotem fakultatywnym, to niektórzy traktują ja jako coś absolutnie najwazniejszego. Z Batmanem jest inaczej - nie boi się z nami romawiać na tematy od piekła, nieba i modlitw, aż po homoseksualizm i inne życie. Za to nauczycielka, która mnie uczyła w I i II klasie gim. jak słysząła słowo "homoseksualizm" to czerwieniała i mówiął że to zboczenie. Dlatego kiedyś prowadziłam za karę lekcję i kilka razy wylatywałam za drzwi... Bo kidyś określiął innowierców jako "Barbarzyńców" to je poweidziałam że jest ograniczona ;) Bo to byął prawda. Moja wiara i moje poglądy sa moja i tylko moja sprawą...
Zgadzam sie i uwazam ze nauczanie religii jest w duzej mierze zalezna od indywidualnej interpretacji religii przez Katechetke. Np. moja nauczycielka gdy mowilismy o chrzcie to powiedziala ze "...daje wejscie w nastepne zycie chcrzescijanskie..." a ja sie jej pytam przeciez katolicyzm odrzuca reinkarnacje a ona mnie zignorowala :/ a co do tego , ze mowiles o pacyfistach jako sekcie to sekta nazywana jest religia ktora nie ma bodajze 200 tys. wyznawcow, a media wykreowaly obraz sekty jako religii zlej, np. szatanisci.Religia Hinduska uznajaca Kriszne za Boga tez jest sekta w Polsce. Dla mnie to dziwne bo w tej religii nie ma nic negatywnego , ale coz to w koncu Polska.
Prześlij komentarz
<< Home